gdamian.pl
← Wszystkie wpisy
8 min

Zdjęcie do CV z AI za darmo: 5 generatorów, które wyglądają jak ty, nie jak bot 

Damian GębalaAutor

Zdjęcie do CV z AI to nie jest generator portretu z promptu. Wszystkie narzędzia, które dziś zajmują pierwsze strony wyników, działają tak samo: wgrywasz własne selfie, model uczy się na nim twojej twarzy i składa ci nowe kadry. Różnica jest w tym, ile zdjęć musisz wgrać i co dokładnie dostaniesz w wersji bezpłatnej.

Ta druga sprawa jest mniej oczywista, niż sugerują nagłówki. Prawie każde z narzędzi ma na stronie napis o darmowym generatorze, ale w cennikach często nie ma ani jednej kwoty - jest tylko link do rejestracji i obietnica. Poniżej rozkładam to na czynniki pierwsze: ile wgrywasz, co dostajesz, ile to realnie kosztuje i dlaczego zdjęcia wychodzą sztuczne.

Czym tak naprawdę jest zdjęcie do CV z AI

Narzędzia z tej kategorii nie malują cię od zera. Dostają zestaw twoich zdjęć, wyciągają z nich cechy twarzy i generują nowe ujęcia w innych kadrach, ubraniach i wnętrzach. Żeby to działało, model musi zobaczyć twarz z kilku stron i w kilku warunkach oświetlenia - inaczej nie ma z czego zbudować podobieństwa.

Stąd cały problem z jakością. Im mniej materiału dostanie generator, tym bardziej musi go sobie uzupełnić z wyobrażeń o twarzy. Stąd wygładzona skóra, dziwne dłonie, zęby, które wyglądają jak z katalogu. Najtańsze i najszybsze opcje pracują na jednym, dwóch, trzech zdjęciach i dlatego od razu widać, że to generat.

Dokładne kształty kadru, które odróżniają zdjęcie do CV od zwykłego zdjęcia na Instagram, są proste i stałe: głowa do połowy torsu, aparat na wysokości oczu, obiektyw 70-85 mm. Tak właśnie opisuje to polska pracownia zdjęć biznesowych, zanim w ogóle wejdzie w temat AI. Warto mieć te parametry w głowie niezależnie od generatora.

Ile selfie musisz wgrać

Tu źródła się rozjeżdżają i warto pokazać to wprost, zamiast podawać jedną liczbę. PhotoAI na swojej stronie w trzech miejscach podaje trzy różne zakresy: „5 to 15 photos", „upload 20 photos of yourself" oraz „retrains it using 5 to 20 images of you". BetterPic pisze o 8-12 zdjęciach „zrobionych w różnym czasie, w różnym świetle i z różnymi wyrazami twarzy", a w innym miejscu tej samej strony tłumaczy, że trenuje na 8 zdjęciach i zaleca więcej.

HeadshotPro idzie w drugą stronę - deklaruje „30-70 headshots from 1-3 selfies", choć w galerii podpisuje zdjęcia „Every photo was made from a single selfie". Czyli z jednego wejścia albo dostajesz jedno ujęcie, albo kilkadziesiąt. Różnica jest realna i wynika z podejścia: trening na jednym obrazie to interpolacja wizerunku, trening na dziesięciu to model cech.

Praktyczna zasada z zestawu źródeł jest jednozdaniowa: więcej i bardziej zróżnicowanych zdjęć oznacza podobieństwo, pojedynczy kadr oznacza podobieństwo zgadywane. Zdjęcia wejściowe muszą mieć różne kąty, różne światło i różne tła.

Pięć generatorów: co realnie dostajesz

Fotor - jedno selfie i dziesięć sekund

Najprostszy wariant: wgrywasz jedno zdjęcie z telefonu, wybierasz płeć i od 3 do 10 stylów, dostajesz wynik w około 10 sekund w rozdzielczości HD. Silnik analizuje ponad 200 punktów twarzy. Dla kogoś, kto chce mieć porządne zdjęcie na LinkedIn w pięć minut, to wystarczy. Cena planu płatnego nie jest podana w ogólnodostępnej części strony.

PhotoAI - model na twoich zdjęciach, reszta w kredytach

Tu logika jest odwrotna. Nie kupujesz ujęć, tylko kredyty: każdy nowy model, który utworzysz, dostaje zestaw darmowych zdjęć. Za to samo trzeba zapłacić za większe operacje - skalowanie obrazu kosztuje 5 kredytów, zdjęcie w trybie Hyper Realism 2, w Nano Banana Pro 5, a wideo z dźwiękiem 100 kredytów. Subskrypcja roczna jest w praktyce dwa razy tańsza niż miesięczna - firma pisze o „6+ months free". Zastrzeżenie: strona jest bardzo długa, a jej cennik znalazł się poza wycinkiem, więc konkretnych kwot nie podałem.

Aragon AI - pakiety po 40 do 100 ujęć

Model jednorazowy, bez subskrypcji. Basic kosztuje 35 USD, Standard 45 USD, Executive 75 USD, a na stronie jest trwała zniżka 20%. Różnica między planami to nie liczba ujęć, tylko kontrola: Basic daje jeden wybór ubrania, jeden wybór tła i rozdzielczość 896 × 1088 pikseli; Executive daje wszystkie ubrania, wszystkie tła i 1792 × 2176 pikseli. Liczba ujęć też się rozjeżdża - w opisie pakietów widnieje „40 headshots", a w treści „up to 100 high-quality headshots". Licencja jest najczystsza z całej piątki: „Your AI-generated photos are yours to use however you'd like".

BetterPic - 4K z licencją komercyjną

Wgrywasz 8-12 zdjęć, dostajesz paczki 20, 60 albo 120 ujęć w 4K, od progu „starting at $35". Bez subskrypcji - „ONCE, for 1 person". Dokładnych kwot za poszczególne pakiety strona nie ujawnia, ale podaje koszty usług dodatkowych: nieskończona liczba poprawek po 8 USD każda i powtórzenie treningu po 10 USD. Zwrot w 7 dni działa tylko przed rozpoczęciem treningu. Każdy plan zawiera licencję komercyjną, co przy CV i materiałach dla pracodawcy ma realne znaczenie.

HeadshotPro - najtańszy pakiet

Basic za 29 USD to 30 ujęć, Professional za 39 USD to 50, Executive za 59 USD to 70, wszystko w 4K i wszystko jednorazowo: „One price. No subscription." Zwykłe zamówienie poniżej 30 minut, ekspresowe w 15. Wgrywasz jedno do trzech selfie albo robisz je w trakcie zakładania konta, telefonem przez kod QR. Warto przeczytać gwaranancję dokładnie: firma deklaruje 96,7% satysfakcji, ale jednocześnie pisze, że zwrotów faktycznie dokonało 3,3% kupujących w 217 879 zakupach od 2023 roku. To nie jest ta sama deklaracja.

Ile kosztuje „darmowe" zdjęcie

Tu najuczciwsza odpowiedź brzmi: nieznana kwota, i oto dlaczego. W wersjach stron, które udało się zebrać, u Aragon AI, BetterPic, Secta AI i HeadshotPro nie ma informacji ani o granicach darmowego limitu, ani o długości okresu próbnego, ani o tym, czy trzeba podać kartę. Nie pomaga też przegląd narzędzi z podanymi limitami - tam, gdzie limity są, cenniki są jawne. Wszystkie cztery mają na stronie przycisk „wygeneruj darmowe zdjęcie" i każde z nich prosi o rejestrację, żeby pokazać cokolwiek.

Jedynym mierzalnym zestawem kwot z tej piątki są ceny płatnych pakietów - i dlatego tabelka obejmuje tylko je. Świadomie nie łączę ich w jeden „abonament od X do Y zł miesięcznie", bo dwie z tych usług w ogóle nie pobierają opłat cyklicznych.

Dlaczego zdjęcie wychodzi jak bot

Producenci przyznają się do tego różnymi słowami, ale mechanizm jest jeden. Fotor pisze wprost: „The 'AI look' usually happens when skin is over-smoothed". BetterPic opisuje granicę ostrzej: „Realism in this category comes down to skin texture, consistent lighting and correct detail at the edges - hair, glasses, collars - which is where weaker generators give themselves away". Czyli włosy włosami, okulary okularami, kołnierz kołnierzem - a skóra musi mieć pory.

Nie wszystko jest jednak winą generatora. Recenzja aplikacji GIO, która kosztuje 249 Kč tygodniowo, opisuje efekt jednozdaniowo: „What you see in the promos is not what you get." Ta sama aplikacja według użytkowników wycina twarz i dokleja ją w losowych sceneriach. Jeśli wgrywasz zdjęcia z filtra, z grupowych albo zrzutów ekranu, generator nie ma szans zrobić z tego wiarygodnego portretu.

Próba, karta i automatyczna opłata

Najczęstsza pułapka nie jest jakościowa, tylko finansowa. Dwie recenzje tej samej aplikacji GIO mówią o braku próby wprost: jedna „promised a 7-day free trial, but I was charged immediately after signing up. Then, after just two generations, it said I had reached my weekly limit", druga stwierdza „There's no free trial either". Cennik pokazuje dwa różne pakiety roczne po tej samej nazwie - 799 Kč i 499 Kč - więc po prostu nie zapisuj się automatycznie na nic z kartą.

Zanim podasz kartę, sprawdź trzy rzeczy: ile wyników dostajesz w wersji bezpłatnej, jaki jest limit tygodniowy i co się dzieje po pierwszym okresie. Narzędzia, które podają te trzy liczby jasno, od razu wyglądają uczciwiej od tych, które podają tylko przycisk.

AI czy sesja u fotografa

Zarówno generatory, jak i pracownie studiofotograficzne porównują się do sesji, i to jest najczęstszy punkt konfliktu między nimi. Rozrzut jest ogromny, więc podaję go w całości: Aragon pisze o średnio 250 USD za godzinną sesję i o pominięciu „$500 photographer", HeadshotPro operuje przedziałem 300-800 USD, BetterPic pisze o typowych 100-300 USD, a Fotor o „typical $200 studio fee". Po polsku, w jednej z tych usług pada kwota 500-1000 zł za sesję studyjną.

Od strony realiów: sesja u fotografa to około 30 minut, kilkadziesiąt ujęć na sesję i gotowe zdjęcie w mniej niż 48 godzin. Te liczby trzeba porównać z alternatywą, która przy kilku ujęciach dla jednej osoby kosztuje od 29 USD w górę i wymaga przygotowania zestawu zdjęć wejściowych. Jedno i drugie ma sens. Zdanie „AI zastąpi fotografa" jest po prostu nieprawdziwe.

Co zrobić zanim wyślesz CV

Wejście do tego procesu jest proste i warto je zrobić, zanim klikniesz cokolwiek. Zrób 10 zdjęć telefonem: dzisiaj, w różnych miejscach, w różnym świetle, bez filtra i bez okularów. Bez zrzutów ekranu i bez zdjęć grupowych. To jedyna decyzja, która realnie przesuwa jakość, a nie wybór abonamentu.

Druga sprawa jest prawna i warto ją załatwić świadomie: wgrywasz do zewnętrznej usługi zdjęcia własnej twarzy, a to są dane biometryczne. Zanim klikniesz „upload", sprawdź, gdzie te zdjęcia trafiają i jak długo są przechowywane. Ten sam plik, na którym pracujesz przy CV i rozmowie, warto przejrzeć pod kątem tego, co dokładnie o nim napisano.

Trzecia: jeśli wybierasz płatny plan, sprawdź, czy jest jednorazowy, czy subskrypcyjny, i czy licencja obejmuje użycie komercyjne. Różnica między 29 USD za 30 ujęć bez subskrypcji a pakietem odnowionym co miesiąc jest w tym zawodzie większa niż się wydaje. Jest jeszcze jeden wątek, którego nie omawia się przy samym generatorze: to, co dzieje się z CV dalej po stronie systemów rekrutacyjnych. I czwarta, najważniejsza praktycznie: zanim wyślesz CV, spójrz na wygenerowane zdjęcie obok zdjęcia zrobionego telefonem w dniu, w którym je wysyłasz. Jeśli widać różnicę, rekruter zobaczy ją pierwszy.

Robisz coś podobnego u siebie?Napisz do mnie

Masz proces, który zjada tydzień pracy? Odzyskajmy ten tydzień.

Napisz do mnie