gdamian.pl
← Wszystkie wpisy
10 min

Wdrożenie AI a regulacje: rejestr systemów AI, DPIA i dokumentacja, którą musisz mieć (5 szablonów + terminarz 6 tygodni) 

Damian GębalaAutor

Rejestr systemów AI to po polsku jeden arkusz: lista narzędzi, które firma realnie używa, z zaznaczeniem, do czego służą i jakie dane przez nie przechodzą. Dokumentacja to kilka plików, których nie pisze się od zera, tylko składa z odpowiedzi na pytania. Reszta to termin: co już obowiązuje, a co jeszcze nie. Te trzy rzeczy możesz ogarnąć w sześć tygodni, bez prawnika na start.

Na tyle właśnie, ale dodałbym jedno zastrzeżenie, bo oszczędza najwięcej kłopotu: większość małych firm nie ma żadnego obowiązku rejestracji w unijnej bazie danych. Rejestracja, o której pisze się w artykułach prawniczych, dotyczy dostawców i podmiotów publicznych. Twoje biuro potrzebuje czegoś innego - własnego wewnętrznego spisu, żeby wiedzieć, czym w ogóle dysponuje.

Zacznij od pytania, w jakiej jesteś roli

Cała reszta dokumentacji zależy od tego, czy jesteś dostawcą, czy podmiotem stosującym system AI. Dostawca to firma, która buduje własne rozwiązanie albo udostępnia je pod swoją marką - i wtedy spada na nią najszerszy zakres: dokumentacja techniczna, ocena zgodności, odpowiedzialność za projekt. Podmiot stosujący to firma, która po prostu korzysta z czyjegoś narzędzia: ChatGPT, wtyczki w skrzynce, asystenta w narzędziu rekrutacyjnym.

W praktyce mała firma jest prawie zawsze podmiotem stosującym, a to dobra wiadomość, bo ten zakres jest węższy. Wyjątkiem jest sytuacja, w której udostępnia się narzędzie pod własną marką albo wprowadza w nim istotne modyfikacje - wtedy możesz zostać dostawcą, nawet jeśli nie chciałeś.

Druga sprawa to klasyfikacja ryzyka. Systemy z załącznika III są uznawane za wysokiego ryzyka, ale art. 6 ust. 3 daje cztery wyjątki, a każdy z nich wystarczy: system wykonuje wąsko określone zadanie proceduralne, poprawia wynik wcześniej ukończonej czynności człowieka, wykrywa wzorce decyzji bez zastępowania wcześniejszej oceny albo wykonuje zadania przygotowawcze. Jest jeden warunek, który zamyka te drzwi - system profilujący osoby fizyczne zawsze zostaje wysokiego ryzyka.

Rejestr systemów AI: kto go naprawdę musi prowadzić

Tu jest najczęstsze nieporozumienie, więc warto powiedzieć wprost. Art. 49 rozporządzenia nakłada obowiązek rejestracji w bazie danych UE dla podmiotów stosujących, które są publicznymi organami, instytucjami lub organami Unii. Nie dla prywatnej spółki z ulicy Grzybowskiej, która używa modelu językowego do pisania ofert.

Twoja firma prowadzi coś innego: wewnętrzny rejestr narzędzi. Nie jest to zgłoszenie do urzędu i nie ma ustalonego formatu - może być arkuszem albo dokumentem, ważne jest tylko, żeby był kompletny i miał właściciela.

Kolumny, które realnie się przydają, to osiem pól: narzędzie, do czego, dane, nasza rola, właściciel, dostawca, umowa powierzenia i flaga. Ta ostatnia nie orzeka kategorii ryzyka, tylko zapisuje, czy zastosowanie wymaga uwagi i dlaczego. Przy kolumnie „dane” zapisujesz po prostu, czy do narzędzia trafiają dane osobowe i czyje - to jedno pole łączy cały rejestr z obowiązkami, które masz niezależnie od AI Act.

Dwie zasady porządkujące. Pierwsza: jeden wiersz na zastosowanie, nie na narzędzie. Jeśli ten sam czat służy do pisania ofert i do przeglądania CV kandydatów, to są dwa wiersze, bo różni się waga, dane i właściciel. Druga: spisz też to, co pracownicy robią na prywatnych kontach do zadań firmowych. Rejestr, który obejmuje tylko narzędzia „oficjalne”, opisuje firmę, która nie istnieje.

W praktyce małej firmy „system AI” rzadko wygląda jak system. Częściej to funkcja schowana w czymś, co i tak już macie: czat ogólnego przeznaczenia, podpowiedzi w skrzynce mailowej, moduł opisujący w programie księgowym, transkrypcja spotkań, filtry w narzędziu rekrutacyjnym. Zajrzyj też w dane wrażliwe, których nie wklejasz do modelu, bo to najczęstszy realny problem przy wdrożeniu.

DPIA i FRIA: dwie różne oceny, których nie pomylisz

DPIA to ocena skutków dla ochrony danych z RODO (art. 35). Robi ją administrator przetwarzania, przed rozpoczęciem przetwarzania, gdy ryzyko dla praw i wolności osób jest wysokie. Przesłanki są trzy i lista jest zamknięta: systematyczna i rozległa ocena aspektów osobistych oparta na przetwarzaniu automatycznym, w tym profilowanie, na której opierają się decyzje wywołujące skutki prawne albo istotnie na osobę wpływające; przetwarzanie na dużą skalę danych szczególnych kategorii albo danych o wyrokach skazujących; systematyczne monitorowanie publicznie dostępnego obszaru na dużą skalę.

Minimalna treść DPIA jest czteropunktowa: systematyczny opis operacji przetwarzania i celów, ocena konieczności i proporcjonalności, ocena ryzyka dla praw i wolności osób oraz środki zaprojektowane na odpowiedź na to ryzyko. Jedna ocena może objąć zbiór podobnych operacji o podobnym ryzyku. Jeśli masz wyznaczonego IOD, jego opinia jest obowiązkowa. Przy wdrożeniu AI dochodzi zwykle trzecia z przesłanek, bo model często dostaje dane pracowników, klientów albo kandydatów. Szerszy kontekst tego, co wolno, a co nie, masz w osobnym przeglądzie RODO a AI w firmie.

FRIA to co innego - ocena wpływu na prawa podstawowe z art. 27 AI Act. Dotyczy podmiotów stosujących systemy wysokiego ryzyka z art. 6 ust. 2, a więc: podmiotów publicznych, prywatnych podmiotów świadczących usługi publiczne oraz podmiotów stosujących systemy z punktów 5 lit. b) i c) załącznika III. Zakres jest wyraźnie węższy niż przy DPIA. Zakres treści też inny: opis procesów, w których system będzie używany, czasu i częstotliwości użycia, kategorii osób, które mogą ucierpieć, konkretnych ryzyk, środków nadzoru ze strony człowieka oraz rozwiązań na wypadek materializacji ryzyka, w tym mechanizmu skarg.

Relacja między nimi jest wprost w przepisie. Jeśli obowiązki z art. 27 są już spełnione przez DPIA z art. 35 RODO, to FRIA tę DPIA uzupełnia. Nie zastępuje, nie powielasz - rozszerzasz o perspektywę praw podstawowych. Osobna sprawa: FRIA trzeba zgłosić organowi nadzoru rynku na formularzu, i to obowiązek dotyczy pierwszego użycia systemu, z aktualizacją, gdy cokolwiek się zmieni.

Dokumentacja techniczna: sześć bloków

Pełna dokumentacja techniczna z załącznika IV to obowiązek dostawcy, nie podmiotu stosującego. Firmy, które tylko korzystają z narzędzia, nie muszą jej pisać. Warto to wiedzieć, bo zniechęca przed dokładaniem pracy do roboty, która jej nie dotyczy.

Żeby jednak ocenić, czego wymaga dostawca, masz listę sześciu bloków. Ogólny opis systemu: przeznaczenie, nazwa dostawcy, wersja, formy dostarczania (pakiet, pobieranie, API), opis sprzętu, instrukcja obsługi. Szczegółowy opis elementów i procesu rozwoju: specyfikacje projektowe, opis architektury, wymagania dotyczące danych treningowych, ocena środków nadzoru ze strony człowieka, procedury walidacji i testowania, środki cyberbezpieczeństwa. Trzeci blok to informacje o monitorowaniu, możliwych ograniczeniach i przewidywanych niezamierzonych wynikach. Czwarty to adekwatność wskaźników skuteczności. Piąty to system zarządzania ryzykiem z art. 9. Szósty to historia zmian w cyklu życia systemu.

Dla mikroprzedsiębiorstw i MŚP jest uproszczenie: art. 11 ust. 1 pozwala podawać elementy załącznika IV w formie uproszczonej, według wzoru, który ustala Komisja. Warto o tym wspomnieć dostawcy, zanim zacznie liczyć wdrożenie w dziesiątkach tysięcy.

Pięć dokumentów, które realnie musisz mieć

Dokumentacja, o której mówi się przy AI Act w małej firmze, to pięć rzeczy. Rejestr jest pierwszą z nich i jedyną, którą da się zrobić samemu w jeden dzień. Pozostałe cztery prowadzą do granicy, za którą rozmowa z prawnikiem jest rozsądna.

Rejestr systemów AI - opisany wyżej, jeden arkusz, właściciel imiennie, data następnego przeglądu. Polityka korzystania z AI dla pracowników: mówi, z czego wolno i co zrobić, gdy model odmówi albo wygeneruje bzdurę, która trafi do oferty. Lista zakazanych praktyk: dziesięć praktyk z art. 5 jest zakazanych niezależnie od tego, jak korzystne biznesowo byłyby, i warto mieć je wypisane obok rejestru, żeby zespół nie tłumaczył się na świadomość. Ścieżka reakcji na incydent: kto zatrzymuje narzędzie, kogo powiadamia, w jakim terminie. Klauzula AI do umowy z dostawcą i z klientem: zawsze szkic do domknięcia, nigdy gotowy zapis do podpisu, bo dotyczy drugiej strony.

Do tego dochodzi program kompetencji, o którym mówi art. 4 - przepis jest miękki w sformułowaniu („w możliwie największym stopniu”, z uwzględnieniem wiedzy technicznej, doświadczenia i kontekstu), ale obowiązek zapewnienia poziomu kompetencji w zespole jest realny. Krótkie szkolenie wewnętrzne, ułożone pod to, co zespół faktycznie robi, spełnia go w praktyce lepiej niż zakup gotowego kursu.

Terminarz na sześć tygodni

Terminy z art. 113 bywają czytane na głos i wtedy wychodzi bałagan, bo obowiązki startują partiami, nie jednego dnia. Rozdziały I i II, a więc zakazane praktyki i kompetencje AI, stosują się od 2 lutego 2025. Rozdział III sekcja 4, rozdział V, rozdział VII i rozdział XII oraz art. 78 - od 2 sierpnia 2025, z wyjątkiem art. 101. Samo rozporządzenie stosuje się od 2 sierpnia 2026. Art. 6 ust. 1 i odpowiadające mu obowiązki miały obowiązywać od 2 sierpnia 2027. Rozwinięcie i pełny kalendarz masz w kalendarzu obowiązków AI Act po polsku.

Tu ważne zastrzeżenie. Strona Komisji Europejskiej prowadząca tekst rozporządzenia sama informuje, że art. 113 został zmieniony przez dokument Digital Omnibus dotyczący sztucznej inteligencji i że wyświetlany tekst nie został jeszcze zaktualizowany. Jedyne źródło, które podaje nowe terminy dla obowiązków wysokiego ryzyka - 2 grudnia 2027 dla systemów z załącznika III i 2 sierpnia 2028 dla AI wbudowanej w produkty - powołuje się na rozporządzenie (UE) 2026/1744. Nie mam tego tekstu, więc podaję obie daty i zostawiam weryfikację: przed nowelizacją obowiązywał 2 sierpnia 2027.

Praktyczny wniosek jest taki, że niezależnie od daty dla systemów wysokiego ryzyka obowiązki dla zwykłych narzędzi, które kupujesz jako podmiot stosujący, są już w mocy. Dlatego inwentaryzacja nie czeka.

Plan na sześć tygodni wygląda tak. Tygodnie 1-2: spis narzędzi i rozmowa z zespołem, rejestr w wersji pierwszej, flagi przy zastosowaniach dotykających decyzji o ludziach. Tygodnie 3-4: polityka korzystania z AI i lista zakazanych praktyk, przekładane na konkretne narzędzia z rejestru, nie ogólniki z internetu. Tydzień 5: ścieżka incydentu i pytanie do dostawcy o umowę powierzenia, wersję modelu i możliwość usunięcia danych. Tydzień 6: decyzja o DPIA na podstawie tego, co wyszło z kolumny „dane”, plus szkolenie zespołu.

Terminy powiadamiania o incydencie warto znać od razu, bo są krótkie: 15 dni na zgłoszenie poważnego incydentu, 10 dni gdy nastąpiła śmierć osoby, 2 dni w przypadku powszechnego naruszenia. Można złożyć zgłoszenie niepełne i uzupełnić je później. Rejestry zdarzeń podmiot stosujący przechowuje co najmniej sześć miesięcy, o ile inne przepisy nie wymagają dłużej.

Kary: co realnie grozi

Art. 99 wyznacza górne granice, nie stawki, które dostaniesz. Za złamanie zakazu z art. 5 odpowiada kara do 35 mln EUR albo do 7 procent całkowitego rocznego światowego obrotu - ta kwota, która jest wyższa. Za naruszenie pozostałych obowiązków operatorów, w tym obowiązków podmiotu stosującego z art. 26 i przejrzystości z art. 50, do 15 mln EUR albo 3 procent obrotu. Za nieprawidłowe lub niekompletne informacje dla organu - do 7,5 mln EUR albo 1 procent obrotu.

Dla MŚP, w tym dla startupów, art. 99 ust. 6 wprowadza górną granicę w postaci wartości procentowej albo kwoty, w zależności od tego, która jest niższa. Wysokość w konkretnej sprawie zależy od wagi naruszenia, czasu jego trwania, liczby poszkodowanych, wielkości firmy, stopnia współpracy z organem i tego, czy naruszenie było umyślne.

Przejrzystość z art. 50 to obowiązek, który łatwo przeoczyć, bo dotyczy codziennych rzeczy. Jeśli Twój chatbot rozmawia z klientem, ma być to dla niego widoczne. Jeśli generujesz obrazy, dźwięk, wideo lub tekst, wyniki muszą być oznakowane w formacie maszynowo czytelnym i wykrywalne jako wygenerowane albo zmienione. Wyjątek dotyczy systemów, które tylko wspomagają standardową edycję i nie zmieniają istotnie danych wejściowych. Przy deepfake'ach i tekście o interesie publicznym obowiązek ujawnienia istnieje, ale przy tekście zweryfikowanym przez człowieka, za którego redakcyjnie odpowiada osoba fizyczna lub prawna, już znika. Informacje trzeba przekazać najpóźniej przy pierwszej interakcji i zgodnie z wymogami dostępności.

Co zostaje po tych sześciu tygodniach

Zostaje dokument, który działa. Rejestr, który pokazuje stan faktyczny, polityka, która mówi coś konkretnego, ścieżka incydentu, która ma kogoś po drugiej stronie telefonu, i szkolenie, po którym zespół wie, kiedy narzędzia nie wolno używać. Reszta zależy od tego, czy AI u Ciebie dotyka danych osobowych i decyzji o ludziach, a nie od ogólnej chęci bycia przygotowanym.

Warto zrobić przy tym jeden porządny przegląd, najlepiej na arkuszu audytowym AI, zamiast polegać na własnych wyliczeniach. Największy koszt zgodności to nie dokumenty, tylko poprawki w narzędziach, których nie planowałeś zmieniać. Jeśli chcesz, mogę przejść po Twoim rejestrze punkt po punkcie i powiedzieć, które zastosowania trzeba dopiąć do dokumentacji, a które można zostawić bez zmian.

Robisz coś podobnego u siebie?Napisz do mnie

Masz proces, który zjada tydzień pracy? Odzyskajmy ten tydzień.

Napisz do mnie