gdamian.pl
← Wszystkie wpisy
6 min

Ile subskrypcji SaaS naprawdę Ci się zwraca? Jak zrobić audyt narzędzi w firmie 

Damian GębalaAutor

Przeciętna firma przepłaca za narzędzia SaaS nawet 30 procent tego, co realnie musiałaby wydawać, gdyby ktoś raz na jakiś czas usiadł i sprawdził, co faktycznie jest używane. Audyt narzędzi SaaS to właśnie ten jednorazowy przegląd, który pozwala odzyskać od 20 do 40 procent budżetu wydawanego na subskrypcje - nie przez cięcie na oślep, tylko przez uczciwe sprawdzenie, które z opłacanych co miesiąc narzędzi rzeczywiście się zwracają, a które istnieją już tylko na wyciągu z karty firmowej.

Dlaczego subskrypcje SaaS w firmie mnożą się same?

Najczęstszą przyczyną jest brak jednego, centralnego rejestru narzędzi - kiedy nikt nie widzi całości, różne zespoły niezależnie od siebie rozwiązują ten sam problem, kupując podobne, konkurencyjne aplikacje bez wiedzy o tym, że w innym dziale ktoś już płaci za coś bardzo podobnego. Dokłada się do tego nieformalny proces zakupowy - ktoś zakłada konto testowe "na szybko", karta firmowa zostaje obciążona, a po miesiącu nikt już nie pamięta, po co dane narzędzie w ogóle się pojawiło.

Efektem jest rozmyta odpowiedzialność: nikt formalnie nie zarządza konkretną subskrypcją, więc nikt też nie decyduje o jej anulowaniu, nawet gdy przestaje być używana. Do tego dochodzi dodatkowa, niewidoczna praca po stronie księgowości, która musi ręcznie dopasowywać faktury do chaotycznie opisanych kosztów.

Ile realnie tracisz na niewykorzystanych narzędziach?

Największym, choć najmniej widocznym źródłem marnotrawstwa są tak zwane "zombie subscriptions" - subskrypcje, za które firma wciąż płaci, mimo że nikt z nich nie korzysta, najczęściej dlatego, że pracownik, który je zamawiał, dawno odszedł z firmy, a licencja odnawia się automatycznie. Obok tego pojawia się "shelf-ware", czyli narzędzia zakupione z dobrymi intencjami, ale nigdy realnie wdrożone w codziennej pracy zespołu.

Statystyki po przeprowadzonych audytach pokazują konkretne liczby: sam przegląd i eliminacja nieużywanych licencji daje zwykle od 15 do 30 procent oszczędności, a klienci po pełnym audycie odzyskują średnio około 25 procent tego, co wcześniej wydawali na subskrypcje - bez utraty żadnej funkcjonalności, z której realnie korzystano.

Skąd wziąć dane do audytu narzędzi SaaS?

Rzetelny audyt wymaga zebrania danych z kilku niezależnych źródeł jednocześnie, bo żadne pojedyncze źródło nie daje pełnego obrazu sytuacji. Konsola administracyjna systemu logowania (Google Workspace, Microsoft Entra czy podobne) pokazuje listę aplikacji podłączonych przez firmowe konta, a przegląd zezwoleń OAuth ujawnia narzędzia, które pracownicy podłączyli samodzielnie, poza jakimkolwiek formalnym procesem zakupowym.

Do tego dochodzą dane finansowe - wyciągi z kart firmowych i płatniczych, na których regularnie pojawiają się cykliczne obciążenia niewidoczne w żadnym innym rejestrze - oraz krótkie ankiety wśród liderów zespołów, którzy najlepiej wiedzą, z jakich narzędzi ich ludzie korzystają na co dzień, nawet jeśli formalnie nie zostały one nigdzie zgłoszone.

Jak rozpoznać martwe i zduplikowane subskrypcje?

Pierwszym sygnałem ostrzegawczym jest wyraźna różnica między liczbą wykupionych a liczbą faktycznie aktywnych licencji - jeśli firma płaci za dwadzieścia miejsc, a loguje się na nie regularnie tylko sześć osób, to jasny znak marnotrawstwa i uśpionych kont, które nikt nie usunął po odejściu pracownika. Drugim sygnałem jest duplikacja funkcji: kilka różnych aplikacji realizujących dokładnie to samo zadanie w różnych działach, co dodatkowo rozprasza dane firmowe pomiędzy niekomunikującymi się ze sobą systemami.

Praktyczną metodą wyłapania takich przypadków jest prowadzenie prostego rejestru dostawców z trzema kolumnami: kto jest właścicielem narzędzia w organizacji, do czego faktycznie służy, i jakie dane przez nie przechodzą - narzędzie bez żadnego wpisanego właściciela funkcjonalnego to niemal zawsze dobry kandydat do dokładniejszego sprawdzenia albo po prostu anulowania.

Jak ocenić, czy dane narzędzie faktycznie się zwraca?

Ocena zwrotu z konkretnej subskrypcji powinna opierać się na tym samym rachunku, co ocena każdej innej inwestycji w automatyzację - trzeba zestawić realny koszt narzędzia (nie tylko cennik, ale też czas potrzebny na jego obsługę) z czasem, który dzięki niemu faktycznie się oszczędza. Dokładnie ten sam sposób liczenia opisywałem szerzej przy okazji pytania, jak policzyć, czy automatyzacja się opłaca - w przypadku pojedynczej subskrypcji SaaS rachunek wygląda właściwie identycznie, tylko zamiast czasu wdrożenia liczy się miesięczny koszt licencji.

Warto też sprawdzić, czy dane zadanie realizowane dziś przez płatne narzędzie SaaS nie dałoby się równie dobrze rozwiązać własną, tańszą w długim terminie automatyzacją - to pytanie, które szczegółowo rozkładałem przy okazji tematu, kiedy własna automatyzacja jest tańsza niż kolejna subskrypcja SaaS.

Ile da się zaoszczędzić na poszczególnych etapach optymalizacji?

Sam audyt i eliminacja niewykorzystywanych subskrypcji daje zwykle 15-30 procent oszczędności, a dodatkowa optymalizacja liczby licencji (usunięcie nieaktywnych kont, dostosowanie planów do rzeczywistych potrzeb) dokłada kolejne 10-25 procent. Przejście z rozliczenia miesięcznego na roczne u dostawców, którzy oferują taką opcję, to zwykle dodatkowe 10-20 procent zniżki, a konsolidacja kilku wąsko wyspecjalizowanych narzędzi w jedną platformę all-in-one potrafi obniżyć koszty nawet o 20-40 procent, choć wymaga wcześniejszego sprawdzenia, czy nowa platforma faktycznie pokrywa wszystkie potrzebne funkcje.

Największy, choć rzadziej wykorzystywany potencjał tkwi w przeglądzie samych planów subskrypcji - degradacja z planu premium do podstawowego, gdy okazuje się, że zespół i tak nie korzysta z zaawansowanych funkcji, potrafi obniżyć koszt danego narzędzia nawet o 30-50 procent.

Jak zorganizować proces, żeby chaos nie wrócił za pół roku?

Jednorazowy audyt rozwiązuje problem tylko na chwilę, jeśli nie towarzyszy mu zmiana samego procesu zakupowego - dlatego podstawowym elementem jest wyznaczenie konkretnej osoby odpowiedzialnej za każde narzędzie, która musi uzasadnić jego dalsze istnienie przy każdym kolejnym przeglądzie. Pomaga też wdrożenie prostego formularza zgłoszeniowego dla nowych narzędzi, który automatycznie sprawdza, czy firma nie płaci już za coś podobnego, zanim ktokolwiek zdąży założyć kolejne konto testowe.

Regularne, krótkie przeglądy kwartalne - zajmujące najwyżej godzinę - wystarczają, żeby wyłapać nowe zombie subskrypcje, zanim zdążą narosnąć przez kolejny rok. Jednolite logowanie do wszystkich narzędzi przez jeden system znacząco ułatwia takie przeglądy, bo cała lista aktywnych aplikacji jest widoczna w jednym miejscu, zamiast rozproszona po wyciągach kartowych kilku różnych osób w firmie.

Jak negocjować z dostawcami po audycie?

Dane zebrane podczas audytu to najlepsza karta przetargowa przy rozmowie o cenie odnowienia - konkretna liczba aktywnych użytkowników i realny wzorzec korzystania z narzędzia pozwalają rozmawiać o obniżce z pozycji kogoś, kto dokładnie wie, za co płaci, a nie tylko akceptuje kolejną fakturę. Warto też przy tej okazji pokazać dostawcy oferty konkurencji - sama gotowość do porównania cen często wystarcza, żeby uzyskać rabat bez realnej zmiany narzędzia.

Zamiast negocjować wyłącznie cenę, czasem bardziej opłaca się wynegocjować dodatkowe funkcje w tym samym budżecie - to rozwiązanie sprawdza się szczególnie tam, gdzie dane narzędzie i tak zostaje w firmie na dłużej, a jedynym pytaniem jest, ile realnie z niego wyciągniesz za tę samą stawkę.

Od czego zacząć własny audyt SaaS?

Zanim zaczniesz przeglądać wyciągi kartowe, zrób najpierw krótką mapę procesów w firmie - dzięki niej łatwiej zobaczysz, które narzędzia faktycznie wspierają konkretne, ważne zadania, a które istnieją bez wyraźnego powiązania z żadnym realnym procesem. Zestaw tę mapę z listą wszystkich cyklicznych obciążeń na firmowych kartach z ostatnich trzech miesięcy - już samo to zestawienie zwykle ujawnia pierwsze, oczywiste kandydatury do anulowania, zanim jeszcze zaczniesz dokładniejszą analizę pozostałych narzędzi.

Jeśli w trakcie audytu okaże się, że część firmowych procesów da się przenieść z płatnych narzędzi SaaS na własną, prostą automatyzację, warto sprawdzić, kiedy taka zmiana ma sens technicznie i finansowo, o czym pisałem przy okazji pytania, no-code najpierw, kod później - kiedy naprawdę potrzebujesz programisty.

Robisz coś podobnego u siebie?Napisz do mnie

Masz proces, który zjada tydzień pracy? Odzyskajmy ten tydzień.

Napisz do mnie